Małe szaleństwo zimową porą jest dozwolone, prawda?
Chciałam zrobić lodowe kule, ale jak na złość w domu nie znalazłam ani jednego balona, była za to gumowa rękawiczka :) A do sklepu za daleko... tak naprawdę to nie chciało mi się z domu wychodzić...
Trochę wody, trochę barszczyku, rękawiczka, no i najważniejsze - około 25 stopni mrozu w nocy - i krwawa łapka gotowa!
Muszę przyznać, że wystająca ze śniegu wygląda jak z filmu grozy :)
PS. Jak zdobędę balony, to na podwórku pojawią się kolorowe kule lodowe.