Wiecie... Tyle się ostatnio naczytałam o właściwościach leczniczych bzu czarnego, że nie mogłam się doczekać, kiedy on w końcu zakwitnie! Pojechałyśmy na wieś, tam w okolicach gospodarstwa Dziadków jest sporo bzu, który rośnie z dala od dróg, samochodów i innych zanieczyszczeń. Akcja - rwiemy baldachimy!
Po raz pierwszy będziemy robić syrop z kwiatów bzu czarnego, więc na razie to wielka niewiadoma. Czytałam, że nie tylko ma wiele zdrowotnych właściwości, ale też bardzo orzeźwiająco smakuje np. latem z wodą i kostkami lodu, a zimą z herbatą. Będziemy próbować! Działamy według jednego z przepisów z internetu.A może ktoś z Was już robił taką miksturę i może podzielić się doświadczeniami? Wszystkie rady mile widziane :)
A takie koszyki plótł nasz Dziadek...
Jakiś czas temu wyplotłam taki zaokrąglony kosz, który jeszcze nie był pokazywany na blogu - więc czas dzisiaj na niego!
