A zaczęło się to tak....
Nasze kocie trojaczki zażyczyły sobie domek - ale nie taki normalny, musiał mieć więcej atrakcji i miejsca do spania (i skakania, bo one ciągle są w ruchu).
Oczywiście przez cały czas powstawania dzielnie pomagały (czytajcie: przeszkadzały) w wyplataniu. Co tylko postawię rurki do pionu - one znowu dziwnym sposobem leżą :) Czasami rurki wyglądały jakby przeszedł przez nie huragan! Ale zabawy było co niemiara :)
Tak pomagały, aż ze zmęczenia pozasypiały! Wtedy mogłam spokojnie pleść dalej :)
No i po kilku dniach - udało się nam wspólnymi siłami skończyć chatkę :) Moje Mruczki mówią, że wyszła bardzo wygodna :) Oba piętra już są zajęte :)



