Wracając z jesiennego spaceru - nie mogłam się oprzeć i nazbierałam kolorowych liści. Troszkę teraz żałuję, że wzięłam za mało w odcieniach czerwieni, ale zawsze można wybrać się jeszcze raz ;)
To mój pierwszy bukiecik i pierwsze róże robione z liści, troszkę brakuje im do ideału, ale efektem jestem bardzo zadowolona ;) Pierwsza była koślawa, ale każda kolejna bardziej przypominała różyczkę.
Ogólnie - bardzo fajny pomysł, nawet na pracę z dziećmi, więc kto ma blisko klony - szybko róbcie jesienne bukieciki, w internecie są kursy, to nie jest trudne - jestem na to dowodem ;)
