Skoro wpadł mi do głowy "taki" tytuł wpisu, to zacznę od "takich" podkładek - skręcane, kolorowy melanż gazetowy, wielkość w sam raz pod kubek - ok 10 cm.
Były prezentem urodzinowym dla pewnej osoby :)
Teraz czas na "taką" podkładkę!
No i upssss....
Zawsze staram się wkręcać "lidle" i "biedronki" w środek poprzedniej rurki, a tu jak na złość wyszły mi na głównym planie :) Wszystko przez to, że użyłam takich rurek do przedłużenia, bo myślałam, że te znaczki będą już za splotem końcowym, że je odetnę i po kłopocie. A tu nie! Ale jest tego plus - podkładka jest do naszej kuchni, a mama nie zauważa takich drobnostek, jak znaczek sklepu, tylko mnie i Alkę takie rzeczy rażą w oczy :) Jakby była na prezent, czy zamówienie, to robiłabym jeszcze raz... Teraz się nauczyłam, że nie zawsze się przewidzi, gdzie wypadnie taki "lidl" i wolę takie rureczki przeznaczać np na wyklejanie czegoś, gdzie wiem, że końcówkę obetnę.
A na koniec pozostały jeszcze takie podkładki - szydełkowe, z fioletowej włóczki. Sympatyczne :)
Powiedzcie mi - które podkładki są bardziej w waszym guście? Te skręcane, pleciona, czy może szydełkowe?