Nigdy o tym nie wspominałam na blogu, ale mój Dziadek wyplatał koszyki wiklinowe. Mamy więc z siostrą chyba zapisane w genach zamiłowanie do wszelakich plecionek :)
Od jakiegoś czasu miałam w planach, aby podjąć próbę wyplecenia koszyka w tradycyjnym kształcie koszyka wiklinowego, które kiedyś robił wieczorami mój Dziadek. Taki zaokrąglony, z rączką... Na wsi zbierało się do niego kartofle, chodziło na grzyby i nie tylko... Pamiętam, jak dawno temu na wakacjach na wsi biegałyśmy z siostrą do sadku po papierówki - i zbierałyśmy je właśnie do takiego koszyka wiklinowego. A potem Babcia piekła szarlotkę...
Tak jak tytuł postu mówi - koszyk jest wiklinowo - gazetowy. I nie chodzi tutaj o nazwę "papierowa wiklina", tylko o materiały użyte do jego wykonania. Cała konstrukcja wewnętrzna koszyka jest z wikliny, czyli rączka i "żebra" (nie wiem, czy jest jakaś fachowa nazwa na te dolne patyki), natomiast reszta to gazetowe rurki, którymi wyplatałam koszyk i na końcu oplotłam rączkę.
Jestem bardzo zaskoczona, nie spodziewałam się, że pierwszy taki koszyk, wyjdzie tak jak chciałam i tak bardzo mi się spodoba :) Jak zaczęłam pleść, to nie mogłam się od tego oderwać, koniecznie musiałam skończyć i zobaczyć, jak będzie wyglądał gotowy.
Mam nadzieję, że i Wam się spodoba :)
No koniec jeszcze jedno zdjęcie - zimowa biel, oszroniony bukszpan i wariacja kolorów na koszyku.
Pozdrawiam z mroźnego i pięknego Polesia!