Nadeszła jesień, wieczory są coraz dłuższe... Taka pogoda i pora roku kojarzy mi się z wygodnym fotelem, miękkim kocykiem i ciekawą książką. I zazwyczaj tak wyglądają moje wieczory - albo jestem zaczytana, albo łapię się za igłę, kordonki i przy dźwiękach mojej ulubionej muzyki z musiacali francuskich supłam coś frywolitkowego.
W ostatnim czasie powstało kilka zakładek frywolitkowych. Bardzo lubię ten wzór, według mnie świetnie wygląda robiony z cieniowanych kordonków, a trochę ich zgromadziłam w swoim koszyku z "przydasiami" ;) Chociaż kordonków nigdy za wiele!
I jeszcze dwie niebieskie - niewiele się różnią, tylko odcieniem... Jedna była robiona z cieniowanego kordonka Kaja, a druga ze Snehurki.
Kiedyś nie zwracałam uwagi na zakładki - wystarczył kawałek papieru, żeby włożyć w książkę i zaznaczyć miejsce, do którego doczytałam. Od jakiegoś czasu to się zmieniło i lubię takie niewielkie, ale miłe dla oka elementy w moim otoczeniu ;)
A jaka wersja kolorystyczna najbardziej wpadła Wam w oko?